Siedziała przy zapalonej świeczce wpatrując się w jej płomień. Była jednocześnie szczęśliwa, ale też bardzo zagubiona. Tak bardzo chciała żeby jej chłopak był teraz przy niej, przytulał ją mocno i szeptał do ucha, że ją kocha. Był dla niej całym światem, budząc się rano myślała tylko o nim, jaki będzie ten dzień, kiedy się zobaczą, a idąc spać dziękowała Bogu za każdą chwilę z nim spędzoną, bo były wyjątkowe. Kochała jego niesamowity wzrok, uśmiech, mogłaby godzinami się w niego wpatrywać. Jej zagubienie wynikało tylko i wyłącznie ze strachu. Strachu przed utratą. Utratą tego co dla niej najważniejsze. Chciała go mieć tylko i wyłącznie dla siebie. Z każdego nowego dnia, szczególnie gdy mogli go spędzić razem chciała wyciskać jak najwięcej mogła. Ciężko było.. Czuła się trochę odpychana. Zastanawiała się dlaczego ma taki charakter? Dlaczego wszystko musi być tak jak chce, bo przez to tylko cierpiała. Niepotrzebnie sama wprawiała się w taki nastrój. I dlaczego nie mogła pozbyć się tych wszystkich paskudnych myśli, które tylko mieszały jej w głowie.
Miała być dłuższa notka, ale czasem bierze mnie na takie właśnie krótkie opowiadania. Kiedyś pisałam dłuższe, lepsze.. O ciekawszej tematyce. Jest prawie 1:30, a ja leżę i zastanawiam się jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień.
7 dni i obóz.
 |
| you make me happy. :* |
Ładnie napisane! ;)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się to opowiadanie!:) co do moich włosów nic z nimi nie robię,one tylko wydają się ładne haha :D prostuję je, suszę, ale w sumie nie są aż tak zniszczone bo używam odżywki :D
OdpowiedzUsuńŁadnie napisane! ;)Zapraszam http://aleeexsmile.blogspot.com/ spotkanie z ikoną radia - Markiem Niedźwieckim. ;)
OdpowiedzUsuń