piątek, 15 czerwca 2012

Po 10 dniach przerwy, zakończenie roku harcerskiego.

Dobry wieczór. Musicie mi wybaczyć, ale niestety poprawianie ocen, różne projekty tak mnie pochłaniają, że nie mam kiedy usiąść i napisać notki. Trzy dni siedziałam w domu z okropnym zapaleniem zatok, ale robiłam wszystko żeby wyzdrowieć przed piątkiem - zlotem na zakończenie roku harcerskiego i urodzinami Damiana. Przyznaję się, że mimo wszystko nauka na zaliczanie szła mi bardzo kiepsko, ale został jeszcze tylko niemiecki. Wyszła mi średnia 4,5. Uważam, że mogło być dużo lepiej, ale cóż.. Ostatnie miesiące sprawiły, że rzadko kiedy siedziałam w domu i nie miałam w ogóle głowy do nauki. W tym tygodniu jednak wstając rano z łóżka marzyłam tylko i wyłącznie o jak najszybszym powrocie do niego po szkole.
Jutro za to jedziemy na zakupy poszukiwać sukienki na komers!

Notka jednak nie tego miała dotyczyć, chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie zlotu harcerskiego, który kończył aktualny rok. Wiem, że większość z Was nie ma styczności ze środowiskiem harcerskim, ale mam nadzieję, że jednak bardzo nie zanudzę. Zadań przedzlotowych było tak wiele, że prawdę mówiąc myślałam "Nie będzie w ogóle czasu, nawet na spędzenie kilka chwil z najbliższymi", a jednak się myliłam. Po raz pierwszy pojechałam na wyjazd, który miałby takie braki w programie, który byłby tak niesprawiedliwie oceniany. Nie mówię tego dlatego, że moja drużyna nie wygrała, choć wykazali się dużo bardziej niż zwycięzcy. Wzięłam ze sobą gości z innego hufca i widziałam w ich oczach niezadowolenie, niechęć do robienia czegokolwiek. No, ale jak można mieć chęci skoro za całe trzy dni odbyła się krótka gra terenowa (podczas której btw. oszukała nas drużyna, która wygrała), ogniobranie (nie dla wszystkich, a tylko starszych drużyn) oraz ognisko? Spodobało mi się za to puszczanie lampionów ze swoimi marzeniami. Była to chwila gdy wszystko we mnie pękło i zaczęły mi się lać łzy. W końcu i wzruszenia.. Ostatni wyjazd w takim gronie pora zacząć się rozwijać. Pora zacząć działać po swojemu. Będzie mi z pewnością brakować tych ludzi, ponieważ mimo tych gorszych chwil naprawdę ich polubiłam, a ciężko zostawić coś co się tworzyło od podstaw. W drugą noc odbyło się także chustowanie Damiana, jedno z ważniejszych wydarzeń. Jestem z niego tak cholernie dumna..Nawet sobie nie zdaje z tego sprawy. Nigdy prawdę mówiąc nie przeżywałam  tak bardzo żadnych chwil z nikim.. Choć podczas przyrzeczeń harcerskich zawsze się wzruszam. I wracając chwilowo do piątku, mam nadzieję, że prezent się spodobał. Nie jestem najlepsza w robieniu niespodzianek, długo myślałam co bym mogła zrobić.

Dziś jestem od 7 rano na nogach, po szkole przyszedł po mnie Damian i nadrabialiśmy cały ten ciężki tydzień. Muszę przyznać, że padam, gdy już oglądaliśmy film zamykały mi się oczy. Więc dodaję kilka zdjęć i do ciepłego łóżeczka!

Mam nadzieję, że Maja się nie dowie bo by mnie zabiła.
38 DStH Krzyk niestety w 1/3 + goście.
I V DW Chaos w której od roku jako przyjaciel drużyny i miesiąca na okresie próbnym.

Moje Kochana 16stka:) Tak bardzo chciałam żeby ten dzień był dla Ciebie wyjątkowy i żebyś zapamiętał go na długo..

I jeszcze raz, tym razem już na chustowaniu. :*
Teraz lecę do spania mam nadzieję, że niektóre osoby w razie gdyby przypadkiem trafiły na mojego bloga nie zabiją:) 
Buziaki,
M.

1 komentarz: