Gdy wyszłam na środek przed całą szkołę nogi tak bardzo mi się trzęsły.. Myślałam, że się wywrócę, a mądra Monisia poszła w szpilkach, które już w drodze z kościoła bardzo mnie obdarły. Rozdawanie świadectw trwało bardzo długo, więc wszystko skończyło się po ok. 3 h. Gdy dziękowaliśmy naszej wychowawczyni kilka dziewczyn nie wytrzymało i polały się łzy. Ja muszę przyznać, że pół dnia miałam dość nieciekawy humor przez kilka też innych czynników, które do teraz nie dają mi spokoju.
Podsumowując te trzy lata żałuję, że dopiero teraz doceniłam jak cudowną mam klasę. Będzie mi brakowało mądrości matematycznych, których nikt nie rozumie, ale i tak wszystko dobrze wychodzi Piotrka, lekcje wychowania do życia w rodzinie gdy nauczyciel wychodzi z klasy z Przemysławem, naszą "szlachtą" klasową, która wszystkich, ale to wszystkich denerwuje tym, że wszędzie muszą być pierwsze, nigdy nie wiedzącej co się dzieje dookoła Weroniki, zawsze śpiących braci "Dusicieli", ciągle sypiącego sucharami Sebastiana.. To tylko kilka osób, ale będę tęsknić tak bardzo za wszystkimi. Choć wiem, że z niektórymi niedługo zobaczę się w jednej klasie. W szkole też wiem, że zostaje większość, ale czy kiedyś będziemy potrafili jeszcze rozmawiać tak jak teraz? Czy nie staniemy się dla siebie obojętni...
Cos sie konczy, cos sie zaczyna :))
OdpowiedzUsuńJa płakałam jak bóbr gdy kończyłam gimnazjum. Tworzyliśmy bardzo zgrana paczkę niestety później nasze drogi się rozeszly. z tymi którzy znaleźli sie razem ze mna w klasie relacje były bardzo dobre a z reszta niestety się urwaly. Niestety tak już jest.. Poznasz nowych, wspaniałych ludzi ;)
OdpowiedzUsuń