piątek, 4 maja 2012

Człowiek uczy się na błędach.

Wszystko było takie piękne. Byłam tak bardzo szczęśliwa, myślałam, że wszystko co złe się skończyło.
Nigdy nie życzyłam nikomu źle, mimo wszystkich przykrych wydarzeń, które miały miejsce ponad miesiąc temu chciałam wybaczyć, choć było to trudne. Po co ta cała zemsta? Mam sobie za złe, że w momencie gdy ktoś daje mi radę, dobrą radę ja postępuję po swojemu, a potem są tego bardzo żałuję. Nie tak to wszystko miało wyglądać, nie tak! Nie mogę tego zrozumieć, mam straszny mętlik w głowie. Zaczynam się bać?

W swoim życiu poznajemy setki ludzi.. "poznajemy",a tak serio ciężko kogoś poznać takiego jakim naprawdę jest. Nie na każdego potrafimy się otworzyć.. Czasem robimy to na osoby niewłaściwie, a odrzucamy tych, którzy chcą dla nas dobrze. Tych, którzy nie mają złych intencji. Zatracamy się dość często w świat, który nie istnieje.. zwykła fikcja. Po co nam to? Nigdy nie wiemy do końca komu możemy zaufać.

Poznałam osobę, która wydała się bardzo mądra. Jest to chłopak. Dość często podejmował bardzo trudne tematy, interesował się światem. Jednak musiałam się mu podporządkowywać. Dlaczego? Gdy coś mu się nie spodobało to mi się obrywało. Mimo wszystko było coś co mnie do niego ciągnęło. Wydawał się naprawdę ok. Dość długo opowiadał mi o swojej byłej dziewczynie, która go zostawiła - żal mi go było, tak bardzo ją kochał.. Później nasza "znajomość" przerodziła się w miłość.. Jak się okazało po kilku miesiącach jednostronną. Minusem było to, że on kiedyś do mnie napisał.. miał mój numer z forum Farnej. Mieszka niedaleko, bo ok.40 km ode mnie. Widziałam go dwa razy w życiu. Ja jednak w porę uświadomiłam sobie, że nie mogę tego dłużej ciągnąć, bo co jeśli mogę z nim czasem porozmawiać, żartujemy, ale nie czuję się dobrze w jego obecności? Z czasem miałam go dość, miałam dość jego tępych żartów, tego jak opowiadał mi o czymś o czym pojęcia nie miałam, jak ciągle chciał się ze mną tylko kłócić, a potem przepraszał jak to bardzo mnie kocha.. Moja mama mnie ostrzegała, ale ja i tak swoje. Po tym jak mnie zostawił, zaczęło się przepraszanie.
Byłam nieugięta, nazwał mnie suką. Po czym znów przepraszał.. Z czasem przestał pisać.. widział, że to nie ma sensu. Kilka dni temu jednak znów się zaczęło. Pisze do ludzi za którymi nie przepadam i wyciąga od nich informacje o mnie.. Ja uważam, że jest mi zupełnie obcym człowiekiem, a z kolei on uważa, że wie o mnie wszystko. Od innych ludzi. Poblokowałam go gdzie tylko się da i dziś dostałam smsa z komentarzem co do mojego imienia do bierzmowania. Następnie dostałam wiadomość, że z dnia na dzień wie o mnie coraz więcej i w przyszłym tygodniu się zobaczymy. Nie wiem czy w tym momencie mam się zacząć bać czy też śmiać z tego co wyprawia. Pytanie dlaczego? Dlaczego zupełnie obcy chłopak wpycha mi się w życie, próbuje w nim namieszać? Żałuję, że nie posłuchałam mojej mamy, która mnie ostrzegała. Żałuję, że dałam się wciągnąć w coś co nie ma sensu. Opisuję to tutaj, bo w tym momencie straciłam zaufanie do wszystkich, którzy mnie otaczają. Oprócz mojego chłopaka, który wraca dopiero jutro, a ja nie wiem jak mam mu powiedzieć, że taki koleś po raz kolejny próbuje mi namieszać w życiu. Nie wiem co mam robić, nie wiem..
Zastanawiam się czy dałam się w to wciągnąć tak dawno temu.. w listopadzie dlatego, że byłam na skraju wyczerpania nerwowego? Co mną kierowało, że ja mimo wszystko rozwijałam to.. a dziś muszę przez to cierpieć.

Dziś miałam bierzmowanie, był to dla mnie bardzo wyjątkowy dzień, ale wieczór musiał oczywiście ktoś zepsuć. Oby jutro było lepiej.

Do kościoła ubrałam moją ukochaną sukienkę, którą szukałam dłuuugo i udało mi się znaleźć w primarku w Luton za 13 funtów. Jest idealna! Tak samo byłam ubrana w pierwszy dzień egzaminów gimnazjalnych tylko zamiast czarnych balerinek miałam szpilki.

 Sukienka - primark
Lakier - wibo, NUDE

a tu z moim aniołkiem w drodze do kościoła.

Zostałam otagowana, ale na wszystkie pytania odpowiem w kolejnej notce bo ta jest już dość długa mimo wszystko (pewnie nikomu się nie będzie chciało czytać, ehh!), a do tego jest już dość późno. Kolejna notka powinna pojawić się jeszcze w tym tygodniu, ale zabieram się za formatowanie komputera - jeśli nic nie zepsuję to będzie dobrze.

Dobranoc.

1 komentarz:

  1. niestety czasem się trafia na takich psycholi, przykro mi i mam nadzieję, że nic złego się nie wydarzy, a sukienka śliczna

    OdpowiedzUsuń